Na Facebooku się dzieje!

Instagram

  • Book morning Piteczek po urlopie smakuje jako lepiej A nahellip
  • Book morning W tym tygodniu w drodze do in zhellip
  • Book morning Papierowo w tym tygodniu neilgaiman mitologianordycka ksika knihahellip
  • Book morning Dzi Martwa Ziemia Jak mi si podobaa krewistalhellip
  • Book morning! W tym tygodniu do busa zabieram ucieczkazraju robertjszmidthellip
  • Book morning Dzi o fantastyce w najlepszym wydaniu czyli brandonsandersonhellip
  • Dobre ranko Dzi na blogu o mojej kolejnej przygodzie zhellip
  • Book morning Na blogu kilka sw o pochaniacz katarzynabonda Miegohellip
  • Piteczkowe bry Ten tydzie sponsorowany by przez stuczki i gigantycznehellip

The Man in the High Castle

the man in the high castleW alternatywnej rzeczywistości
The Man in the High Castle

Wyobraźmy sobie, że II wojnę światową wygrywają naziści. Cała Europa leży u ich stóp, a Stany Zjednoczone Ameryki Północnej zostały podzielone pomiędzy sojuszników Trzecią Rzeszę i Japonię. Właśnie w takiej rzeczywistości możemy oglądać świat w serialu The Man in the High Castle. 

Mamy lata 60-te XX wieku. Obserwujemy życie w okupowanych Stanach poprzez pryzmat zwykłych ludzi. I tak na ulicach San Francisco widzimy pełno azjatyckich kramów, panoszących się inspektorów kempeitai i wszędzie mrugają reklamy ze znakami kanji.the man in the high castle Po drugiej stronie w Nowym Jorku obserwujemy porozwieszane flagi ze swastyką, policjanci noszą charakterystyczne opaski, a urzędasy i wojskowi pozdrawiają się „heil Hitler”.
W sumie wygląda na to, że życie w okupowanych Stanach „ustabilizowało się”. Ale jest to pozorny spokój. W powietrzu czuć nową wojnę. Wielki wódz szykuje się do odejścia na zasłużoną emeryturę i zaczyna się walka o władzę. Najwięksi nazistowscy zagorzalcy widzą szansę i chcieliby władać Ameryką samodzielnie. Japonia ma spory problem, nie ma takich technologii, środków i ludzi do walki. Oczywiście w tym wszystkim jak przystało na okupowany kraj nie może zabraknąć ruchu oporu, do którego całkiem przypadkiem dołącza główna bohaterka.

the man in the high castle posterMuszę przyznać, że naprawdę napaliłam się na ten serial. Może, aż za bardzo. Dlatego jestem tak bardzo rozczarowana jego całością. Wątki są nieciekawe i przegadane. Tytułowy bohater „gość z wysokiej wieży” i jego tajemnica dość szybko schodzą na dalszy plan.  Za to główni bohaterowie doprowadzają czasem do furii. Absurdalne zachowanie Juliany Crain (panienka wiecznie się zastanawiająca), Franka Frink’a (w moich żyłach płynie żydowska krew, ale „co ja robię tu…”) oraz Joe Blake’a (Jamnes Bond to z niego nigdy nie będzie) powodowały spazmy i drgawki. Same te postacie w ostateczności wydają się mocno bezbarwne, a o emocjach w ich wykonaniu po prostu możemy zapomnieć. Jedyną godną uwagi postacią według mnie jest obergruppenführer John Smith. Ale w sumie na tle tak słabej reszty nawet ziemniak mógłby wypaść lepiej.

Czy obejrzę drugi sezon? Wielce prawdopodobne. Zakończenie sezonu tchnęło w serial trochę życia i mam nadzieję, że w drugim sezonie zobaczę więcej tego pazura… Choć kto wie, może jednak zostanę tylko przy książce Philip K. Dick’a o tym samym tytule…

Dodaj komentarz